Making of mysiak.net

[autor: http://www.flickr.com/photos/yum9me/4597780822/]
Dzisiaj chciałbym się podzielić informacjami w jaki sposób zarządzam blogiem i stronami, ogólnie jakie narzędzia towarzyszą mi codziennie na każdym kroku jeśli chodzi o freelancing.
Programy te można powiedzieć, że są niezbędne dla mnie, abym nie tracił cennego czasu na rozrywkę.
Ogólnie jak już możecie wiedzieć, jestem swego rodzaju przeciwnikiem systemu operacyjnego Windows. Oczywiście, kiedyś byłem zmuszony z niego korzystać – wtedy, gdy moje umiejętności ograniczały się do kliknięcia „połącz” w neostradzie i odpalenia przeglądarki internetowej.
Zapytacie mnie, dlaczego zmieniłem system? Chciałem poznać alternatywę dla „windy”. Za czasów gimnazjum operowałem serwerem radiowęzłowym, który stał na Debianie. Musiałem się wtedy nauczyć podstawowych komend, bez których nie byłbym w stanie z niego korzystać – maszyna nie udźwignęłaby trybu graficznego, byliśmy skazani na terminal. Nic nie szkodzi! Motywacja do nauki była, a wraz z czasem, gdy uczyłem się więcej i więcej podjąłem decyzję o zainstalowaniu linuxa na własnej maszynie. Tym razem już wraz z X’em, czyli trybem graficznym – wybór padł na najnowszą w tamtym okresie dystrybucję Ubuntu. Pragnę również dodać, że system jest darmowy i stale rozwijany – codziennie są do pobrania update’y wielu pakietów.

[Screen pulpitu / Ubuntu 11.04]
Początki bywały trudne, często się zniechęcałem. Nie potrafiłem przywyknąć do alternatywnych programów. Takim przykładem, który przyszedł mi właśnie na myśl jest popularny program Total Commander. Tego programu nie wydano oficjalnie pod platformę linuxa. Za to tutaj mamy aplikację zwaną MC.

[MC / program odpalony w terminalu]
Jak można zauważyć, zbytnio się nie różni od TC. Funkcje posiada dokładnie takie same, a sam program jest lżejszy i odpalany w terminalu.
Mijały lata, pojawiały się kolejne dystrybucje (nowe wersje Ubuntu wydawane są do 6 miesięcy, a cyferki oznaczają kolejno rok wydania oraz numer miesiąca, np. Ubuntu 11.04 [2011 – kwiecień]).
Obecnie korzystam właśnie z Ubuntu 11.04, które z tego co pamiętam posiada wsparcie długoterminowe (skrót LTS), nie pamiętam do kiedy – można to sprawdzić na polskiej stronie Ubuntu.
To tyle jeśli chodzi o to, jak wygląda moja historia z linuxem. Poniżej chciałbym przedstawić większość programów (screen) + krótki opis każdej z nich.
Geany – fajny edytor HTML/PHP/CSS

[plik .css pochodzący z darmowego szablonu od shpyo]
Standardowy edytor, dzięki któremu jestem w stanie rozpracować praktycznie każdy język programistyczny. Obsługuje również inne języki, np. JS. Typowy kombajn łudząco podobny do Notepad++, oczywiście pod względem funkcjonalnym. Przez Geany przepływa cały mój kod pod moje serwisy, to właśnie w nim piszę aplikacje www. Poprzez doinstalowanie sobie infrastruktury serwerowej (czyli aplikacje takie jak: phpmyadmin, apache2, php5, mysql i inne), mojego netbooka zamieniłem na mini serwerownię :) Nie muszę już wysyłać plików na serwer w LinuxPL czy Home. Wystarczy, że odświeżę stronę w przeglądarce i już widzę efekty. Dzięki temu mogę pracować offline! Bardzo wygodne.
LibreOffice Writer – darmowy Word

[Libreoffice / artykuł na temat produktywności]
Program niezbędny do pracy z tekstem. Na początku mojej „kariery blogerskiej”, wpisy pisałem bezpośrednio w kokpicie w WP. To był błąd, niekiedy tekst potrafił się samoczynnie skasować czy po prostu padł mi internet i nie mogłem go odzyskać po próbie zapisania szkicu.
Aplikacji chyba nie trzeba nikomu przedstawiać, a jeśli już to określę go tak: edytor tekstu z przydatnymi funkcjami, np. licznik treści (zarówno bez spacji jak i z ich uwzględnieniem).
Mozilla Thunderbird – manager mailowy

[Najpopularniejszy klient poczty e-mail]
Mając prawie 10 skrzynek e-mail, ciężko byłoby mi nimi zarządzać osobno. Samo wpisywanie loginów i haseł pod odpowiednie adresy, które musiałbym szukać zajmowałoby wiele czasu. Mozilla Thunderbird robi to za mnie, wystarczy jedna kombinacja klawiszy i sprawdzane są wszystkie skrzynki pocztowe wpisane do programu. Oszczędność czasu gwarantowana. Myśl, że wszelkie wiadomości mogę odczytać na bieżąco sprawia, że czuję się online w stu procentach :)
Liferea – czytnik RSS

[Liferea / czytnik RSS na linuxa]
Tutaj podobna sytuacja jak z wiadomościami e-mail. Liferea pozwala mi zaoszczędzić sporo czasu, ulubione blogi mogę śledzić live. Mogę ustalić, co ile minut/godzin/dni program zrobi update wszystkich kanałów i mnie powiadomi o nowych wpisach na blogach, które śledzę.
Moja lista wygląda tak jak na obrazku. Jeśli prowadzisz lub znasz ciekawego bloga – z chęcią go dorzucę do swojego czytnika RSS.
Filezilla – klient FTP

[Filezilla / linuxowy klient FTP]
Tutaj podobnie jak w przypadku Geany, przechodzi każdy napisany przeze mnie kod, jednak pod postacią już plików gotowych do wrzucenia na serwer. Przez tą aplikację uploaduję większość plików na odległe fizycznie maszyny, które zapewniają ciągłość działania moich witryn. Program ciekawy, posiada wszystkie funkcje, które powinien mieć klient ftp.
Dodatkowo korzystam również z dodatku do Chrome – Stayfocusd, którego działanie i skuteczność opisałem w innym artykule.
Nie korzystasz z Market Samurai? Oczywiście, że korzystam! Jednak nie w wersji na Linuxa. MS mam zainstalowany na Windows 7, który oryginalny otrzymałem wraz z netbookiem. Powód jest jeden, szybkość działania. Na Ubuntu potrafi sobie ze mną pogrywać i płatać mi figle.

[ASCII & mysiak.net ;)]
To tyle na temat programów, dzięki którym moja praca staje się przyjemniejsza i łatwiejsza. Pytanie na koniec, miałeś okazję korzystać z linuxa? Jeśli tak, to jak go wspominasz?
Dziękuję za przeczytanie wpisu! Kliknij 'Lubię To!'
Cześć, nazywam się Przemysław. Publikuję tutaj wpisy opisujące moją wędrówkę do osiągnięcia pasywnego dochodu przez internet oraz piszę o rozwoju osobistym.
Chcesz wiedzieć więcej?
22 stycznia, 2012 o 22:46
Ubuntu 11.04 nie jest LTS a do tego jest już chyba 11.10. LTS będzie dopiero 12.04. Jak wspominam linuksa? Zarwane noce żeby zainstalować, stracone dni żeby skonfigurować… a na koniec i tak powrót do windowsa bo to nadal jednak nie TO :)
Chociaż w sumie do samego dłubania w kodzie pewnie się dobrze sprawdza…
22 stycznia, 2012 o 23:24
@john,
Pisałem z pamięci. Mam też laptopa z Ubuntu, faktycznie 10.04 to wersja LTS. Jeśli chodzi o najnowsze wersje, to są na tyle bogate w sterowniki, aplikacje i programy, że konfiguracja nie powinna być czasochłonna i trudna – oczywiście wszystko zależy od indywidualnych ustawień, które chcemy uzyskać.
Jeśli chodzi o kodowanie, sprawdza się świetnie.
Dzięki za komentarz!